- XXXIII Bielikowe Harce Orientacyjne – DUBEL (09/10.04.2016)

DSCF1289

Tradycyjnie uczestnicy Bielikowych Harców spotkali się pod Światowidem w Elblągu, by tu dowiedzieć się, gdzie tym razem zostaną zesłani na nocną tułaczkę po lasach, jarach, bagniskach… Wysoczyzny Elbląskiej. Bazą tej edycji marszów była świetlica w nieodległej wsi Próchnik.

Na początku spłynął na nas (Julka i Piotrka) splendor i chwała:) za zwycięstwo w poprzednich XXXII Bielikowych Harcach Orientantacyjnych. Mianowicie zostały nam wręczone dyplomy i puchary. Po krótkiej ceremonii przyszedł czas na rozpoczęcie tegorocznych „Bielików” Na starcie stanęło dziewięć ekip.
Nam, po uprzednio przeprowadzonym losowaniu, przypadła ostatnia minuta startowa. Tak więc na trasę wyruszyliśmy dokładnie o godzinie 21:00. Marsze składały się z dwóch pętli. Każda z ekip, przed startem, w tajemnicy przed innymi zespołami, deklarowała się, którą z pętli wybiera jaką pierwszą – tę dłuższa, ale teoretycznie prostszą czy krótszą, ale podobno nawigacyjnie trudniejszą. Na każdej z pętli do odnalezienia było po 6 puntów kontrolnych.
Na pierwszy ogień wybraliśmy tę dłuższą, ale prostszą pętlę. I rzeczywiście jej prostota nas zaskoczyła, bo po niespełna 98 minutach zameldowaliśmy się w bazie, w Próchniku. Dobre humory i pewność siebie nas nie opuszczały, co w końcowym rozrachunku okazało się zgubne… ale o tym za chwilę.
Tak więc pełni werwy i ochoty ruszyliśmy w mrok, na trasę drugiej pętli. Pierwszy punkt kontrolny – pestka, drugi i trzeci bezproblemowy. Za to na czwartym zaczęły się hocki klocki. Tuż przy strumieniu, głęboko w jarze, musieliśmy odnaleźć rzeźbę terenu w kształcie pazura, w której umieszczony był punkt. Z pomocą przyszedł nam jeden z patroli, który nas dogonił i wspólnymi siłami odnaleźliśmy punkt. Jednak nie byliśmy co do niego pewni, i w tym czasie kiedy ów patrol buszował na kolejnym punkcie, my straciliśmy ponad 20 minut, a może i więcej, upewniając się, czy jest on właściwy. Potem punkt piąty według azymutu na szczycie wzgórza i ostatni szósty, według kolejnego azymutu, umieszczony na ambonie. Tylko że na azymucie były dwie ambony i tu znów straciliśmy prawie 20 minut, obchodząc wkoło pierwszą z nich, gdy tymczasem nasz szósty punkt wisiał sobie na ambonie oddalonej jakieś 300 metrów dalej. Około drugiej w nocy, po ponad trzech godzinach spędzonych na drugiej pętli, pewni siebie wpadliśmy na metę.
Tak jak przewidywaliśmy obie pętle przebyliśmy nie zaliczając żadnego punktu mylnego – czyli zero punktów karnych. Jednak ku naszemu ogromnemu zdziwieniu zespół nad którym mieliśmy ogromną przewagę po pierwszej pętli (około 30 minut) – ten sam, z którym wspólnie szukaliśmy punktu czwartego – suma sumarum również zaliczył bezbłędnie dwie pętle, a do tego wyprzedził nas o 13,5 minuty:(
Serdeczne gratulacje dla Nich i obiecujemy, że odwdzięczymy się na kolejnych „Bielikach”.
Drugie mejsce… oj boli…:)

Długość przebytej trasy: 17,5km

Trasę możesz zobaczyć na www.sports-tracker.com